Aktualności
Nyina wa Jambo
Przedostatni dzień renowacji Misji Świętych w sposób szczególny skupiał się na osobie Matki Bożej oraz podkreślał ogromny wpływ, jaki na nasze życie oraz rzeczywistość wywierają wypowiadane przez nas słowa.
Ojciec Emilian w swej homilii wielokrotnie podkreślał, że całe zło, każdy grzech obecnych czasów pochodzi z kłamstwa i nienawiści, ilustrując swe słowa wstrząsającym przykładem znanego chyba wszystkim ludobójstwa w Afryce.
W 1994 roku w Ruandzie, niecałe cztery lata po zakończeniu objawień Matki Bożej z Kibeho, miała miejsce tragedia na niewyobrażalną skalę - przez 600 lat plemiona Tutsi, Hutu i Twa żyły razem na niewielkiej przestrzeni, nie większej niż obszar województwa małopolskiego, aż nagle, przez podszeptywane wokół kłamstwa oraz nienawiść, sączącą się ze zmienianych prawideł i klasowej segregacji, tamtejsza ziemia – nazywana przez dziewiętnastowiecznych niemieckich osadników „krajem wiecznej wiosny” – spłynęła krwią ponad miliona osób: rodziców, dzieci, braci, sióstr, sąsiadów...
Szczególnie wstrząsający obraz tamtejszych wydarzeń, wyraziście odmalowanych w książce „Ocalona aby mówić”, przytacza ich naoczny świadek – wywodząca się z plemienia Tutsi Immaculée Ilibagiza, która cudem uniknęła straszliwego losu. Dzięki wsparciu zaprzyjaźnionego pastora, wraz z siedmioma innymi kobietami znalazła schronienie w niewielkiej łazience, oddzielonej od uporczywiepowracających napastników jedynie dwucentymetrową ścianą z cementu i drewna. Miała stać się czterechsetną ofiarą ludzi, którzy jeszcze nie tak dawno byli jej towarzyszami zabaw i bliskimi sąsiadami – dzięki łasce Bożej jako jedyna ze swej rodziny przetrwała, lecz bardzo szybko okazało się, iż największym wyzwaniem stawała się jej walka z samą sobą, by nie poddać się wszechobecnej nienawiści, której podwaliną było to, przed czym przestrzegała Matka Boża z Kibeho – nieodpowiednie słowo, które następnie trafiło do nieodpowiednich uszu, zasiało ziarno, po czym wzrosło bujnie w afrykańskiej ziemi.
To także lekcja dla nas samych – abyśmy zaczęli brać odpowiedzialność za to, co wypowiadają nasze usta.
„Gdybyśmy tylko każde złe słowo zastąpili jednym Zdrowaś Mario, to w ciągu tygodnia zmieniłby się świat wokół nas” – mówił ojciec Emilian.
Zastanówmy się zatem: czyż nie pięknie wyglądałaby wówczas Polska, od lat dręczona wewnętrznymi podziałami oraz ideologicznymi walkami, w których zapomina się o człowieku?
Podejmiemy wyzwanie?
Anna Wodka
Bazylika i Sanktuarium





